Z życia wzięte

04.09.2006

Wrocław, POLAND

 Do strony głównej

Waldemar Wietrzykowski      kontakt © 2006  net3plus www.net3plus.polhost.pl

Mobbing w pracy. Pismo procesowe 3 str 7

 

W przypadku porównywania systemu operacyjnego QNX do aplikacji Lotus Notes to najpierw trzeba zobaczyć, ile aplikacji w Urzędzie napisali programiści dla systemu QNX (około setki), a ile opracował dyrektor i jego zespół dla środowiska Lotus Notes (chyba kilka). Fachowo, to nie technologia Lotus Notes ,decyzją dyrektora, jest wybierana, lecz technologia Windows zamiast QNX i w ten sposób następuje likwidacja, całego zasobu programów w QNX, które kosztowały Urząd, sumę zarobków programistów przez 12 lat pracy, od 1990 do 2002. Tak postępuje ktoś, kto się nie zna zupełnie na rzeczy. Prawdziwy menadżer zachowuje technologię QNX i tworzy aplikacje między-platformowe. Taką aplikacją jest właśnie system PismaSQL, dla którego nie ma znaczenia, czy zasoby są w systemie QNX, czy Windows czy Linux. Korzysta z nich równie dobrze, wykorzystując protokoły wspólne na tych wszystkich systemów. Jakie to proste i nieskomplikowane w porównaniu do likwidacji systemu, przez trzy lata działalności dyrektora. Pan Rafał Hanys przedstawia zarządowi, że jakaś aplikacja jest lepsza od języka programowania i systemu operacyjnego. Zarząd nie znając się na niczym, podpisuje plan likwidacji języka programowania i systemu operacyjnego na rzecz aplikacji, chociaż są to niewspółmierne rzeczy. Koszty opracowywania koło setki programów QNX (całkowicie informatyzujących UMW) za lata 1990 – 2002, dla 15 zatrudnionych programistów, przy średniej płacy 2000 zł, wynoszą w sumie 12 lat * 15 osób * 2.000 zł * 12 miesięcy = 4 mln i 320 tys. zł. Dyrektor Rafał Hanys wyrzuca to do kosza, przy oklaskach firm zewnętrznych i nagrodach, za sposób informatyzacji, promujący ich produkty w plamach rozwoju Urzędu i oklaskach zarządu, jakie to proste. Na dodatek nie ma w tych plamach, miejsca dla programistów UMW i pozbywa się ich, z tytułu braku kompetencji, bez żadnych szans na douczenie, chociaż każdy pracownik ma do tego prawo Art.94 kp pkt. 6 . Dlatego wniosłem między innymi i z powyższego powodu przekazanie sprawy do prokuratury i podtrzymuję to nadal.

W dalszych słowach Pozwany pisze, iż dzięki systemowi Lotus Notes pracownicy będą mogli tworzyć wszystkie dokumenty i zapisy w formie elektronicznej. Przypominam, że to skaner przenosi dokumenty na postać elektroniczną, a nie sam program Lotus Notes. Lotus Program Notes może , co najwyżej, uruchamiać skaner i proces skanowania, podobnie jak inicjować drukowanie na drukarce. Ten proces skanowania może uruchamiać inna aplikacja np. PismaSQL., a następnie, bez znaczenia jest, czy to Lotus Notes, czy PismaSQL, może przenosić te zapisy w postaci elektronicznej do bazy danych. Ktoś tu robi całkowitą ciemnotę. Jeżeli chodzi o koszty, to koszty utrzymywania archiwów elektronicznych w przypadku systemu Lotes Notes, to same koszty zakupu technologii Lotus Notes/Domino, koszty zakupu aplikacji EOD, koszty licencyjne dostępu do bazy danych Oracle, koszty wdrożeniowe i koszty utrzymania programisty dostosowującego później oprogramowanie do potrzeb Urzędu. W przypadku programu PismaSQL, realizującego te same funkcje, koszty sprowadzają się jedynie do kosztów utrzymania programisty (licencja serwera bazy danych GNU - darmowa), program darmowy i wdrożenie darmowe. Dodatkowo system PismaSQL sprawdził się już w swojej początkowej wersji (zgodnej z etapem I projektu pisma okólnego Prezydenta Wrocławia ze stycznia 2006 r.) do pracy w Urzędzie Miejskim Wrocławia, a aplikacji Lotus Notes do celów EOD nie ma jeszcze, a jak już będzie, to trzeba też będzie ją wdrożyć Mówię już na wstępie, że rozwiązanie z Lotus Notes będzie wolniejsze, bo Lotus Notes stosuje pośredniczące mechanizmy dostępu do serwera Oracle, a PismaSQL wykorzystuje sterowniki natywne, ułatwiające bezpośredni dostęp. Już jestem ciekaw, jak będą pracowały budynki Urzędu połączone siecią radiową, przez które przesyła informację EOD Lotus Notes. Widzę już dodatkowe koszty spowodowane udrożnieniami tej sieci. Jeżeli chodzi o system zarządzania dokumentów, to Lotus Notes nie przedstawia dla mnie jakiejś nowości. Program PismaSQL może w tym celu wykorzystywać technologie takie, jak XML, HTML, na upartego nawet bibliotekę Dnotes, odwzorowującą środowisko Lotus Notes. Niczym mnie Pan Dyrektor nie zaskoczy w swoich nowościach. A te wszystkie możliwości, o których dalej pisze, wyjdą dopiero we wdrożeniu. Lepiej nie chwalić się zawczasu. Wystarczy spojrzeć na zakupiony moduł finansowo księgowy w technologii SAP, który Pan Dyrektor nie mógł się wprost nachwalić i co z tego wyszło, to już mogą powiedzieć użytkownicy poprzedniego systemu. Najlepiej to wymienić użytkowników, aby nie przypominali sobie, jak dobrze działał poprzedni system FK, oprogramowany przez programistów Urzędu, we własnym zakresie. Teraz Urząd nie ma już zespołów programistów, którzy mogliby zrobić to samo, co poprzedniego, a koszty szkolenia z zakresu programowania w ABAP wynoszą skromne 50 tyś. zł.

Następnie Pozwany na stronie 15 w pozycji “Elektroniczny Obieg Dokumentów” podaje bardzo prostą do realizacji listę funkcjonalności. Dla, nie wtajemniczonego wydaje się, że jest to trudne i godne podziwu. W zdaniu Pozwanego, że “Każdy użytkownik w ramach posiadanych uprawnień, będzie miał dostęp do wszystkich dokumentów.”, należy poprawić. Określenie “do wszystkich”, należy zamienić określeniem “do różnego zakresu dokumentów”. Inaczej, nie ma sensu wyrażenie: “w ramach posiadanych uprawnień”.. Realizacja omawianej funkcjonalności jest banalną sprawą dla informatyka, nawet nie ma o czym mówić. Dalsza sprawa, “zarejestrować wszystkie operacje wykonywane na poszczególnych dokumentach” jest wprost banalne. Wystarczy włączyć funkcję zapisu operacji użytkownika do pliku. Kolejna sprawa, możliwość współpracy z dodatkowymi systemami, oznacza, możliwość dokonywania zmian w bazach danych tych systemów, głównie bazie Oracle – proste. Pozycja, Integracja z portalem internetowym, jest najprostsza i oznacza jeden ze sposobów generacji formularzy w HTML-u dokonywanych automatycznie. Dalszą część elementów listy pominę, bo szkoda czasu na te podstawy techniczne. Ma to zrobić tylko wrażenie, ale chyba tylko na tych, co nie znają się na rzeczy. Dla specjalisty są to zabiegi śmiesznie proste i aż dziwię się, że taki specjalista z tyloma dyplomami, mi je podaje. Ja na te proste informacje, podawane przez Pozwanego, mogę się odwzajemnić jedną. Jak to wszystko zrobić, jak najmniejszym kosztem i zaoszczędzić np. pieniądze na naprawę komputerowego rezonansu magnetycznego w Szpitalu im. Marciniaka we Wrocławiu, przez co ludzie od miesiąca nie mogą robić badań (można sprawdzić tą informację Zapewniam, że jest prawdziwa). Dla dyr. Rafała Hanysa lepiej wydać pieniądze na zakup EOD, zamiast zrobić to za darmo (we własnym zakresie) i zaoszczędzić pieniądze na szpital. Problemy o jakich tu pisze Pozwany, są naprawdę tym, co dla piekarza przepis na ciastko. Chyba pozwany chce wywrzeć wrażenie na Zarządzie, bo na mnie nie wywarł, oprócz tego porównania systemu operacyjnego, języka programowania i aplikacji. Przyznaję, udało mu się.

Wysoki Sądzie, od dłuższego czasu stwierdzam, że przeprowadzam wymianę poglądów z osobą niekompetentną, tak, jakbym rozmawiał z elektrykiem od kabli po szkole wieczorowej na tematy informatyczne. Po dwóch pismach procesowych Pozwanego zaczynam się obawiać, że szkoda mojego czasu i wysiłku na objaśnianie niedorzeczności technicznych, zawartych w tych pismach. Mogą one nie dotrzeć do Pozwanego z powodu nie znajomości rzeczy.. Dlatego wnoszę do Wysokiego Sądu o ujawnienie wykształcenia Dyrektora Rafała Hanysa i jeżeli okaże się, iż posiada 5 letnie Wyższe Studnia Politechniczne (dzienne) o profilu Informatycznym, to zwracam honor, a jeżeli nie, to wnoszę do Sądu o ograniczanie się Pozwanego do treści pozbawionej aspektów technicznych. Będzie to wygodne i dla mnie i dla Sądu. Dyplomy dla mnie nie robią żadnego wrażenia, lecz wykształcenie, tytuły naukowe i co najmniej 5 letnie doświadczenie na stanowisku kierowniczym w jednostkach samorządowych. Poprzedni dyrektor posiadał tytuł doktora i to już robiło na mnie wrażenie. 

Na stronie 16 Pozwany pisze, że w związku z tym, że system opracowany przeze mnie (Pisma SQL) nigdy takiej funkcjonalności nie będzie posiadał i nie będzie posiadać, ze względu na ograniczenia technologiczne środowiska informatycznego, w którym został opracowany. Dodam środowiska o nazwie Delphi 2006 Enterprise opracowanego przez światowego lidera w tworzeniu oprogramowania amerykańską firmę Borland Software Corporation wspierające języki programowania Delphi, C, C++,C#, języki skryptowe oraz wspierające środowiska Microsoft.NET Framework, ASP.NET, VCL.NET, VCL i Win32 SDK, oraz wspomagać zarządzanie projektami korporacyjnymi technologią ECO w oparciu o diagramy stanów UML (nowoczesne programowanie), potrafiące zarządzać zespołem programistów i kodem źródłowym tworzonych aplikacji technologią Borland Star Team, Borland CaliberRM, potrafiący tworzyć strony i aplikacje WWW technologiami. IntraWEB, WebSnap, InternetExpress, środowisko wspierające wszystkie sieciowe bazy danych, między innymi InterBase, Oracle, Db2, MS SQL, Informix, SQL Anywhere, MySQL, Sybase poprzez najszybszy, bo bezpośredni dostęp (biblioteki natywne technologii dbExpress), wspomagające technologią BDE dostęp i zarządzanie takimi bazami danych jak MS Access, dBase, Paradox oraz bazami środowiska Excel, Fox-Pro, umożliwiający poprzez dołączone biblioteki integrację ze środowiskami Lotus Domino, SAP, środowisko posiadające najszybszy na świecie kompilator bo nie wymagający linkowania i bezpośrednio dające kody maszynowe procesora, środowisko będące najbardziej solidne, niezawodne i bogate środowisko programistyczne do najnowocześniejszego i szybkiego tworzenia aplikacji (RAD) w historii, najlepsze do tworzenia aplikacji Microsoft Windows, a po uzupełnieniu technologią Kylix w Linuksie i tym samym QNX-ie. Proponuję Panu Rafałowi Hanysowi zadzwonić do firmy Borland i podzielić się swoim odkryciem, że środowisko to, według jego doświadczenia i umiejętności, poświadczonej dyplomami, jest ograniczonym technologicznie. Środowisko, w którym nie tylko nie potrafi się posługiwać, ani nikt z obecnej kadry informatyków Urzędu, ale nawet uruchomić. Naprzeciwko tego stawia środowisko programisty w oparciu o język Java i JavaScrypt i biblioteki Lotus Notes/ Domino i mówi, że wspiera to środowisko znaną już ze szkół podstawowych technologię klient-serwer. Niech mi Wysoki Sąd wybaczy, ale jak czytam to, co napisał Pozwany, to aż słów mi brak, że takim czymś można ściemniać Prezydenta Wrocławia i wszystkich czytających pismo Pozwanego. Chyba dlatego pełnomocnictwo zostało odebrane pracownikowi Urzędu i przekazane prywatnej firmie prawnej, aby nie wyszły na jaw niekompetencje do zajmowanego stanowiska.

Prawdziwymi powodami braku wspominanych funkcjonalności w programie PismaSQL jest nie przekazanie mi ich specyfikacji, a głównie skierowanie do pracy w dziale, o obowiązkach (określonych regulaminem) niezgodnych z pracami programistycznymi, za co dyrektor powinien być ukarany przez swojego przełożonego tzn. Sekretarza Miasta (również za to, że zlikwidował zupełnie stanowiska o takich obowiązkach, uniemożliwiając tym samym realizację § 8 tego regulaminu, na rzecz softwaerowych firm zewnętrznych – powinna się tym również zająć prokuratura, jak to wniosłem w piśmie procesowym z dnia 21.07.2006 r.). 

Prawdziwym powodem tego, że system ten nie będzie posiadał wspomnianych przez Pozwanego funkcjonalności, nie są moje możliwości, ani tym bardziej możliwości Delphi 2006 Enterprise, lecz po prostu to, że już mnie nie ma w Urzędzie i nie mogę kontynuować prac programistycznych nad tym projektem. Jest to tak jasne jakby powiedzieć, że budowa budynku została wstrzymana, bo robotnicy zostali przesunięci do innych prac, albo, że ciasta nie będzie bo mąki zabrakło. Taki poziom myślenia Pozwanego nie mógł znieść mój Tato, prawnik z zawodu, a tym samym, związaną z tym myśleniem, ignorancję i tupet. Ja będąc młodszym od niego wytrzymuję to jeszcze. Żeby przypomnieć Pozwanemu, jaki etap projektu PismaSQL dla Biura Sprzedaży Lokali został mi, faktem zwolnienia, przerwany, uprzejmie proszę zwrócić się do tego biura i zapytać. Jeżeli Pozwany powie, że sam się zwolniłem, to polecam Pozwanemu zajrzeć na załącznik nr 39 i nr 40 do pozwu, z dnia 23.04.2006 r., w którym to piśmie z dnia 23.01.2006 poznany napisał, cytuję “Oświadczenie Pana zaś z dnia 19.01.2006 r. , dla swej skuteczności wymaga zgody pracodawcy , której w tym przypadku pracodawca odmawia”. To było powodem zakończenia realizacji systemu PismaSQL, a nie powodowana względami technologicznymi. Na marginesie zgodnie z § 7 pkt. 1 regulaminu wydziałowego Wydziału Informatyki, obowiązującego w całym Urzędzie, tylko dyrektor tego wydziału ma wyłączne prawo wnioskowania do zatrudnienia i zwolnienia pracowników tego wydziału. A kto wnioskuje moją zmianę zatrudnienia. Jak widać na dokumencie Sekretarz Miasta, który może co najwyżej zwolnić dyrektorów wydziałów w swoim departamencie. Dokument, wydany niezgodnie z regulaminem pracowniczym, jest nieważny. Pozwany może się tłumaczyć jak chce, dlaczego do tego doszło. Może tłumaczyć się, że nie zachowałem drogi służbowej, czy czymś innym, Efekt pozostaje ten sam i muszę zmartwić Pozwanego, bo nadal jestem pracownikiem Wydziału Informatyki. Aby dochodzić swych praw skierowałem pozew do Wysokiego Sądu, o przywrócenie mnie na poprzednie stanowisko, bowiem doświadczony historią mojego kolegi Bogdana Grzyba, Urząd Miejski nie chce respektować odwołań, od swoich decyzji, wydanych ze złamaniem prawa, w drodze dochodzenia w wyznaczonych, do tego celów, organach wewnętrznych. W tej chwili nawet odrzuca mój wniosek o przesłuchanie tego Pana, uznając, że nie ma on związku z przypadkiem łamania praw pracowniczych, lecz ja podtrzymuję swój wniosek na powołanie tego świadka

I jeszcze jedna sprawa, odnosząca się do twierdzeń zawartych w odpowiedzi. Pragnę poinformować Pozwanego, iż każda funkcjonalność w programie PismaSQL, zgodnie z § 8 pkt. 2 Regulaminu Organizacyjnego, musi być poparta zamówieniem wewnętrznym i materiałami dostarczonymi przez zainteresowaną komórkę organizacyjną Urzędu, aby się rozliczyć z wykonanej pracy na rzecz tego Urzędu i z realizowania zadań określonych § 8 pkt. 2. Przypomnę treść tego paragrafu: “Do zadań kierowników i głównych specjalistów należy projektowanie, programowanie.(..) systemów informatycznych (..). w oparciu o materiały dostarczane przez zainteresowaną komórkę organizacyjną”, koniec cytatu. Pan Rafał Hanys nie ma działu ani sekcji do projektowania i programowania i nie musi prowadzić takich dzienników, bo byłyby te dzienniki puste. Natomiast zamiast tego, niezgodnie z regulaminem § 8 pkt. 2, sam wie, dzięki swej wiedzy i po konsultacji z firmami softwaerowymi, co potrzebna pracownikom do ich pracy, budując szklane wizje przyszłych systemów, których jeszcze nie ma w Urzędzie i próbuje planować z góry w zakresie informatycznym pracę Urzędników różnych specjalności ,nie uwzględniając przy tym ich prawdziwe potrzeby, doprowadzając ich do żywej gorączki i granic wytrzymałości. Likwiduje przy okazji lekką ręką to, co było przez 12 lat wypracowane przy uwzględnieniu wielu godzin konsultacji międzywydziałowych, w postaci aplikacji w systemie QNX i Windows, dostosowanych do ich potrzeb, bo nie są uruchamiane w aplikacji Lotus Notes. Aby udokumentować tą prawdziwą potrzebę zainteresowanych komórek organizacyjnych Urzędu, przyzwyczajony byłem, aby sporządzać rejestry prac programistycznych, z zaznaczeniem, jaka to komórka zamówiła daną funkcjonalność do wykonywanej aplikacji, służącej do uprawnienia pracy w Urzędzie. Pan Rafał Hanys, jak widzę z treści pisma na stronie 11, nie musi prowadzić takich rejestrów, cytuję “u pozwanego nie obowiązują tego rodzaju rejestry”. Jeżeli specyfikacje funkcjonalności, podane przez tego Pana w piśmie procesowym, dotyczące jeszcze nieobecnego systemu EOD, zwracam się do Pozwanego, aby udokumentował każdą funkcjonalność aktualnym zleceniem zainteresowanej komórki na tą funkcjonalność zgodnie z § 8 pkt. 2 regulaminu. Ale już widzę, że Pozwany nie potrafi tego uczynić, ponieważ nie zwykł prowadzić rejestrów zleceń (co dla prawdziwego menadżera, jakim chce się uważać) jest nie do pomyślenia, ponieważ uniemożliwia proces planowania, oceny i rozliczenia się z działalności instytucji którą kieruje). Pan Rafał Hanys również nie zwykł prowadzić dokumentacji dotyczących angaży pracowników na stanowiska utworzone w drodze reorganizacji Wydziału. Jeżeli Pozwany zaprzeczy mi, to niech przedłoży nowe angaże, jakie otrzymałem na stanowiskach pracy w Dziale Ewidencji i Wsparcia Użytkowników oraz na stanowisko w Dziale Aplikacji z moimi oświadczeniami, że wyrażam zgodę na te stanowiska i zapoznałem się zakresem obowiązków. O ile pamiętam, to stanowisko na jakie byłem kierowany rozpoznawałem tylko po pokoju, w którym pracowali pracownicy danego działu, nie znając w ogóle przy tym zakresu obowiązków. Dla Wydziału, normalnie funkcjonującego., to zadanie jest bardzo proste nie wymagające szczególnego kłopotu. 

Zawiązując dalej do rejestrów wykonywanych prac, to Pan Rafał Hanys nie uważał na lekcjach ekspertów do spraw Zarządzania Przez Cele w skrócie ZPC (szkolenia obowiązkowe dla wszystkich pracowników Urzędu, też i dyrektorów). Na szkoleniach wskazano, że aby umożliwić późniejsze sporządzanie arkuszy oceny własnej pracownika, powinien on prowadzić własny rejestr pracy własnej, dla późniejszego dokonania obiektywnej samooceny. W załączniku 1 do pozwu z dnia 23.04.2006 dotyczącym ZPC, na wstępie napisałem, cytuję “Arkusze celów stałych zostały opracowane na podstawie prac, jakie wykonywałem w UMW w ramach moich stałych obowiązków (lista tych prac, na jakich się opierałem, znajduje się w załączniku). Zakres ich i szczegółowość pozwoliły mi odnieść się do nich w planie działania i rozwoju (określenie sposobu rozwiązywania, określenie oczekiwanego wyniku , data planowanego ukończenia, data faktycznego ukończenia, komentarz i nakreślenie ewaluacji). Dają one pewien pogląd na rodzaj mojej pracy. Stały się one też podstawą do opracowania samooceny. Uogólnienie celów stałych nie pozwoliłoby mi na powyższe.”, koniec cytatu. Załączone do mojego pisma procesowego dzienniki wykonanych prac i rejestry prac programistycznych (zamieściłem je w załączniku 51 i 52 do pozwu) zostały właśnie zaczerpnięte z mojego opracowania ZPC, które przekazałem, w stosownym czasie, kierownikowi do podpisania, o co prosił go opiekun grupy Departamentu Obsługi i Administracji, niezależny ekspert Pan Piotr Klag (zał. 6 do mojego pisma procesowego z dnia 21.07.2006 r.). Pomimo tego kierownik nie chciał mi podpisać mojego ZPC, a dlaczego? Prawdziwym powodem nie podpisania moich arkuszy ZPC (co zatajano) były prace wykonywane poza zakresem moich obowiązków na zajmowanych stanowisku pracy (między innymi obejmujące prace związane z ETAPEM I EOD). A dlaczego nie otrzymałem pouczenia dyscyplinarnego z tego tytuł?. Otóż, bo nie przedstawiono mi zakresu obowiązku na nowych stanowisku pracy. Pan Piotr Klag nie wiedział o tym i w czym tu jest problem. Jeżeli Pozwany zaprzeczy temu, to niech udowodni to moim oświadczeniem, że w Dziale Aplikacji zapoznałem się z zakresem moich obowiązków. W kwestii podpisania wydruków z dziennika i rejestru prac pragnę poinformować Pozwanego, że są to materiały dołączone do opracowania ZPC, pozostające w posiadaniu Pozwanego (we wstępie do tego opracowania, napisałem o dołączeniu tych materiałów), a następnie przypomni sobie, co napisał w odpowiedzi na pozew z dnia 07.07.2006 r. i co wynika z pisma Pana Piotra Klaga, iż powodem nie podpisania odpracowania (pomimo sugestii tego Pana, aby je podpisać, była jedynie, cytuję z pisma procesowego Pozwanego “ potrzeba modyfikacji wskaźników realizacji celów.”. Natomiast nie było zastrzeżeń, co do treści arkuszy opracowanych na podstawie dołączonego dziennika i rejestru prac, ani treści samych załączników. Brak zastrzeżeń do tego oznacza, że były one zgodne z prawdą.

Jeżeli chodzi o kwestię gołosłowności mojego twierdzenia, iż prace projektowe i programowe były dławione (strona 16 pisma Pozwanego), wystarczy odczytać na stronie 2, iż sam Pozwany napisał, iż skierował mnie w owym czasie (po zaznajomieniu się z moim CV) do Działu Ewidencji i Wsparcia Użytkowników. Napisał tam też, jakie wyznaczył mi obowiązki, w których jakoś nie widzę czegoś takiego, jak projektowanie i programowanie, tylko szkolenia obsługi, nadzór nad sprzętem i zakupy sprzętu. Jeżeli Pozwany twierdzi inaczej, niech udowodni, czy chociaż jeden dział lub przynajmniej jedno stanowisko na Wydziale Informatyki zajmuje się, dosłownie, projektowaniem i programowaniem (przed 2003 r. były 4 działy projektowania i programowania oraz około 14 etatów na stanowiska o zakresie obowiązków wskazanych w § 18 pkt. 2. regulaminu z 1 lipca 2002 r dołączonego przez Pozwanego do uzupełnienia pisma procesowego z 21.08.2006 r.. Pozwany sam sobie zaprzecza. Ułatwia mi to sprawę, bo dowody na nieprawdziwość stwierdzeń Pozwanego, zawartych w tej treści pisma, znajduję właśnie w tym piśmie. Pracę znacznie utrudnia pełnomocnikowi Pan Rafał Hanys, który potrafi nie tylko zmienić swoje poglądy, między kolejnymi pismami procesowymi, ale nawet w trakcie jednego pisma procesowego. Na początku na inne, a pod koniec, już je zmienia, próbując mnie widocznie wprowadzić w błąd.

W dalszej części pisma (na stronie 16) Pozwany pisze, iż moje zarzuty na ustawiony przetarg na opracowanie i wdrożenie systemu Obiegu dokumentów jest pomówieniem i nie ma żadnego związku ze sprawą.. Jeżeli tak, to jak może Pozwany wyjaśnić treść pisma, znaku pisma WIN.0718/32/06 z 18.01.2006 r., uwidocznionego na bilingu programu PismaSQL, jaki dołączyłem do uzupełnienia pisma procesowego z 30.07.2006 r.. Jeżeli zaś chodzi o związek przetargu na warunki mojej pracy, to jeżeli byłbym przydzielony prawidłowo na stanowisko, z prawidłowym zakresem moich obowiązków (projektowanie i programowanie) oraz mógłbym dalej kontynuować swoją pracę nad systemem PismaSQL, to przetarg byłby nie potrzebny. Twierdzenie zaś Pozwanego o wyższości technologicznej Lotus Notes nad Delphi 2006 Enterprise (i potrzebie odrzucenia przestarzałej technologii), jest jedynie wprowadzaniem Wysokiego Sadu i Władz Urzędu w błąd. Jeżeli natomiast Pozwany uważa, że jest inaczej, wnoszę o przygotowanie dowodu w formie porównania Lotus Notes i Delphi 2006 Enterprise, ze szczegółowym wykazaniem wyższości jednego nad drugim. Potrafię to ocenić pod względem fachowym. Ja już swoje zdanie wyraziłem, już wcześniej w tym piśmie.

<  1  2  3  4  5  6  7  8  9 


 Zobacz też

Autorzy: Redakcja strony, tekst i rysunki czarno-białe: Waldemar Wietrzykowski, rysunki kolorowe: Roman Wietrzykowski - lat 12